Po zderzeniu rowerzysta upadł na jezdnię, a sprawca uznał, że najlepszym rozwiązaniem będzie „szybka ewakuacja”. Problem w tym, że pojechał na pamięć i jego auto zatrzymało się na remontowanym odcinku drogi. Kierowca nie poddał się od razu - rozpoczął więc pieszą ucieczkę, która dzięki świadkom, którzy nie pozostali obojętni zakończyła się w radiowozie.

Przybyli na miejsce policjanci szybko potwierdzili, co stało za nierozważnymi decyzjami kierującego - miał ponad 2,5 promila alkoholu.
Kierowca stracił prawo jazdy i wkrótce stanie przed sądem. Grozi mu do 3 lat więzienia i kara finansowa — co najmniej 5 tysięcy złotych.

Całe szczęście, że 17-letni rowerzysta, który został potrącony, nie odniósł poważnych obrażeń — otrzymał pomoc w szpitalu i niebawem wróci do zdrowia.


Policja dziękuje świadkom za błyskawiczną reakcję i apeluje:
- Nie pozwólmy pijanym siadać za kierownicę.
- Alkohol i motoryzacja to połączenie, które zawsze kończy się katastrofą.